Szokujące wystąpienie. Draghi zupełnie wprost o federalnym państwie europejskim
2 lutego na Uniwersytecie w Leuven były premier Włoch, były prezes Europejskiego Banku Centralnego, i jedna z czołowych postaci brukselskich elit, wymieniany jako możliwy następca Ursuli von der Leyen na stanowisku przewodniczącej Komisji Europejskiej, wygłosił wykład którego pełną treść można obejrzeć i przeczytać na stronie Unii Europejskich Federalistów.
Mario Draghi: Pragmatyczny federalizm
Draghi opowiadał podczas wystąpienia, że wobec światowych wyzwań i kłopotów gospodarczych UE, by zapewnić Europie bezpieczeństwo, trzeba przekształcić Unię Europejską z bloku państw w federację – czyli państwo związkowe.
Polityk zarysował sytuację geopolityczną na świecie nawiązując m.in. do procesów globalizacji, rosnącej potęgi Chin oraz korektę polityki Stanów Zjednoczonych za kadencji Trumpa.
– Nadal jesteśmy silnie uzależnieni od Stanów Zjednoczonych w zakresie energii, technologii i obronności. Chiny dostarczają ponad 90 proc. naszego importu pierwiastków ziem rzadkich i dominują w globalnych łańcuchach wartości energii słonecznej i akumulatorów, które stanowią podstawę naszej zielonej transformacji. W tym okresie najlepszą drogą dla Europy jest ta, którą obecnie podąża: zawieranie umów handlowych z podobnie myślącymi partnerami, którzy zapewnią dywersyfikację, a także pogłębianie naszej pozycji w łańcuchach dostaw, w których odgrywamy już kluczową rolę – powiedział Dragi.
Mówi wprost, by Europa "przeszła od konfederacji do federacji"
Draghi wymienił atuty gospodarcze Europy, przy czym nie mówił o konkretnych państwach, ale narracja była prowadzona jakby mowa była o jednym podmiocie gospodarczym. Przekonywał, że osobno państwa narodowe nie są nawet średniakami, a "razem mamy coś większego: skalę, bogactwo, kulturę polityczną i 75 lat budowania instytucji wspólnego projektu".
– Musimy więc zdecydować: czy pozostaniemy jedynie dużym rynkiem, podporządkowanym priorytetom innych, czy podejmiemy kroki niezbędne, by stać się potęgą? – postawił pytanie.
Polityk jasno wyraził swój pogląd, wskazując: "powiedzmy sobie jasno: zgrupowanie małych krajów nie tworzy automatycznie potężnego bloku. Taka jest logika konfederacji – logika, według której Europa wciąż funkcjonuje w dziedzinie obronności, polityki zagranicznej i finansów. Ten model nie generuje władzy. Grupa państw, która koordynuje swoje działania, pozostaje grupą państw – każde z prawem weta, każde z odrębnym rachunkiem, każde narażone na kolejne eliminacje". – Potęga wymaga, aby Europa przeszła od konfederacji do federacji – zaproponował.
"Dopóki eskalacja nie będzie mniej kosztowna"
Draghi mówił o potrzebie jednej polityki w kwestiach obrony i polityki zagranicznej. – Niektórzy powiedzą, że nie powinniśmy działać, dopóki nasza pozycja nie będzie silniejsza, dopóki nie będziemy bardziej zjednoczeni, dopóki eskalacja nie będzie mniej kosztowna. Ale ten kompromis jest iluzoryczny. Tylko poruszając się, stwarzamy warunki do bardziej zdecydowanego działania w przyszłości. Jedność nie poprzedza działania; powstaje poprzez wspólne podejmowanie ważnych decyzji, wspólne doświadczenia i solidarność, które one tworzą, oraz poprzez odkrycie, że jesteśmy w stanie udźwignąć ich konsekwencje – ocenił.
Dragi powiedział, że nazywa tę koncepcję "pragmatycznym federalizmem", bo Bruksela musi podjąć kroki, które są obecnie możliwe, z partnerami, którzy są obecnie chętni do współpracy, w dziedzinach, w których obecnie możliwy jest postęp. Ale celem jest federalizm, bo jak mówi Włoch "wspólne działanie i wzajemne zaufanie, które ono tworzy, muszą ostatecznie stać się fundamentem instytucji o realnej mocy decyzyjnej – instytucji zdolnych do zdecydowanego działania w każdych okolicznościach". Wezwał tych, którzy mają "wizję, by iść naprzód", żeby nie dali się powstrzymać.